Dwa tysiące dwunasty, bez końca świata.
Dużo rzeczy się zdarzyło, dużo się skończyło. Skończyła się M. Zdarzyła się A. Chwilą była P. Przebojem na scenę wtargnęła M i tak samo z niej zeszła.
Każdej z nich oddałem cząstkę siebie.
Każda wróciła tą cząstkę zmienioną, bardziej lub mniej porozrywaną.
Każda z Was mnie czegoś nauczyła.
Każda z nich znalazła się wtedy, gdy nie była poszukiwana.
Każda odeszła pozostawiając zgliszcza.
Po każdej w miarę upływu czasu połatam się.
Każda okazała się przechodniem w moim sercu.
No ale w końcu:
"Kobietę stworzono z żebra mężczyzny.
Nie ze stopy, by po niej deptano.
Nie z głowy by była mądrzejsza.
Z żebra, które jest pod ramieniem, mającym ją chronić i blisko serca, by ją kochać"
To był dobry rok.