Mr. Little Jeans - The Suburbs (Arcade Fire Cover)
Powiedziałaś parę dni temu, że to koniec. Ja nawet nie poczułem stresu, tylko smutek, przyjąłem to jako wiadomą.
Chciałem się zdystansować, trochę Cię odsunąć...bo zdecydowałaś,że nie odwrócisz małej klepsydry, w której spadło właśnie ostatnie ziarnko Nas.
Dwa dni później znów się spotkaliśmy - wieczór pełen alkoholu, śmiechu, pocałunków, czułości, złości, krzyków i spokoju w świecie snów.
Klepsydra obróciła się znów...może przez alkohol, może przez chwilowe opuszczenie mostu nad fosą, którą postawiłaś, wraz z wielkim murem i ja na razie nie potrafię jej sforsować?
Myślę, że dziś będzie podobnie, upijesz się i zapomnisz o niestosownych zdaniach, złych chwilach, o szczelnej obronie przede mną.
Bo jak powiedziałaś, jesteś mi potrzeba, a ja Tobie...ciekawe co będzie jak naprawimy się nawzajem?
Nie chcę określać teraźniejszości, ciekawi mnie przyszłość. Ciekawi mnie, czy ze swoim słodkim uśmiechem, patrząc piwnymi oczyma rozszarpiesz mnie z zimnem i obojętnością, czy...
Chyba nie przyjąłem do wiadomości, że Ty nie obrócisz klepsydry, nie dowiem się dlaczego. Ale to właśnie nie daje mi spokoju, nie potrafię odwrócić się na pięcie i powiedzieć "Żegnaj, powodzenia M". Ta nutka tajemniczości, niepewności, zakłopotania, czasem szoku...to mnie tak naprawdę do Ciebie ciągnie - już całkiem mocno.
I będę to okazywał, co mi się podoba, jak mocno Cię chcę, to że jesteś dla mnie ważna, to że martwię się gdy Ci smutno, że niesprawiedliwy los zepchnął Cię w przeszłości na ścieżki, po których nie powinna kroczyć żadna kobieta. Już sama przyznałaś, że wciągnąłem Cię z tego bagna, choć trochę.
I chcę klepnąć Cię mocno w tyłek i krzyknąć "Od dziś będzie lepiej, czeka na Ciebie szczęście i dni pełne piękna! Masz to na wyciągnięcie ręki!".
Uwierz w to.
niedziela, 18 listopada 2012
niedziela, 11 listopada 2012
W świetle jupiterów.
Hmm pierwotny tytuł posta miał brzmieć "Afront", ale o tym może będzie kiedy indziej.
Tak, jestem otwarty, mam poczucie humoru, potrafię rozśmieszyć, zainteresować i zaintrygować ludzi, może płeć piękną też. Jestem spostrzegawczy, ale nadal uczę się szczegółów ;) I często jestem w centrum uwagi.
Lubię sprawiać przyjemność słowem kobietom, zwrócić uwagę na kolczyki, na paznokcie, na spasowanie kolorów, na zmianę fryzury... lubię gdy ich wysiłek idący w wizerunek zostaje doceniony.
Za te wszystkie rzeczy wymienione powyżej Ty masz mnie za dziwkarza, za kobieciarza, za gracza... Dziś będziesz miała jedno potwierdzenie mylności swej teorii ;)
Wczoraj powiedziałaś, że jeszcze nic nie zrobiłaś. Ale w te niecałe dwa miesiące zrobiłaś dla mnie tak dużo, że nie wiesz jak to doceniam. Jak to traktuje, jak to postrzegam. Nie widzisz, że się o Ciebie martwię, troszczę.
Zawsze widzisz tą złą stronę. Pomyśl nad tym.
niedziela, 4 listopada 2012
Fizyka.
Magnesy przyciągają się tylko wtedy, kiedy są zwrócone do siebie biegunami różnoimiennymi (N-S lub S-N). Zaś gdy magnesy zwrócone są do siebie biegunami jednoimiennymi (S-S, N-N) to magnesy się odpychają.
Działamy na siebie jak dwa bieguny magnetyczne. Im bardziej chcemy tym bardziej nie wychodzi, tym większe przeszkody, wątpliwości, problemy.
Teraz myślę czy wypada napisać kolejnych kilka słów...ale postawiłaś warunek, że mam się nie ograniczać, nie powstrzymywać. więc czytaj. Bo wiem, że potrafię pisać.
Chciałbym z Tobą zmienić nadmienioną zasadę fizyki, przyciągnąć się w końcu biegunami dodatnimi, zaprzeczyć wszystkiemu. Bo ujemnych wartości chciałbym się wyzbyć, za dużo ich wystąpiło między Nami...
Zbagatelizować je do rangi "tematu do rozwiązania, dogadania, przezwyciężenia" a nie problemu, katastrofy.
Dziś zadzwoniłem i mówiłem Ci to co czułem, wieczorem. Chciałem ten deszcz dzielić z Tobą.
Liczysz się Ty. Twoje ciepło, Twój ostry charakter. Twoje oczy, Twój niewinny wygląd kamuflujący dojrzałą kobietę, Twoje zdecydowanie, Twoja zaradność. Po prostu Ty.
A ja? Jestem kontaktowy, otwarty. Zrozum, że moje serce, umysł, dusza, cały ja bije w rytmie od sześćdziesięciu do sześciu tysięcy BPMów
Działamy na siebie jak dwa bieguny magnetyczne. Im bardziej chcemy tym bardziej nie wychodzi, tym większe przeszkody, wątpliwości, problemy.
Teraz myślę czy wypada napisać kolejnych kilka słów...ale postawiłaś warunek, że mam się nie ograniczać, nie powstrzymywać. więc czytaj. Bo wiem, że potrafię pisać.
Chciałbym z Tobą zmienić nadmienioną zasadę fizyki, przyciągnąć się w końcu biegunami dodatnimi, zaprzeczyć wszystkiemu. Bo ujemnych wartości chciałbym się wyzbyć, za dużo ich wystąpiło między Nami...
Zbagatelizować je do rangi "tematu do rozwiązania, dogadania, przezwyciężenia" a nie problemu, katastrofy.
Dziś zadzwoniłem i mówiłem Ci to co czułem, wieczorem. Chciałem ten deszcz dzielić z Tobą.
Liczysz się Ty. Twoje ciepło, Twój ostry charakter. Twoje oczy, Twój niewinny wygląd kamuflujący dojrzałą kobietę, Twoje zdecydowanie, Twoja zaradność. Po prostu Ty.
A ja? Jestem kontaktowy, otwarty. Zrozum, że moje serce, umysł, dusza, cały ja bije w rytmie od sześćdziesięciu do sześciu tysięcy BPMów
Czego Ty chcesz?
http://www.youtube.com/watch?v=RI5omRD9VzI
To chyba dobry czas by samego siebie zapytać czego tak naprawdę chcę? Tak bez upiększeń, bez fajerwerków i wodotrysków.
Bo to nie film romantyczny z happy endem...a było by o wiele prościej by tak było, nie?
I właśnie ja pragnę takiego happy endu, ale nic samo nie przyjdzie. Bo szczęście trzeba walczyć.
Tylko to brzmi banalnie, sztucznie, prosto. Wielki filozof się znalazł.
Znaleźliśmy się trochę ponad miesiąc temu, każde z wielkim bagażem, z wielkimi, a prostymi marzeniami, trafiliśmy na siebie lekko zagubieni.
A dziś?
Dziś mam wrażenie, że pogubiliśmy się w sobie za szybko. Tylko nic nie było ma siłę, niczego na sobie nie wymusiliśmy. Hmm za szybko? W sumie dlaczego, na to nie ma w sumie wzoru, przepisu.
Dziś wiem, że się znamy i dzielimy tajemnice, o których nikt inny nie wie. Zaufaliśmy sobie.
A ja pokazałem nieodpowiedzialność, której tak chcę się pozbyć. Chcę byś czuła się bezpiecznie przy mnie, byś nie płakała, byś była sobą, byś myślała o mnie, byś była dumna, że jesteś z facetem takim jak ja, bym ja mógł powiedzieć z dumą "To moja kobieta." , byś znalazła we mnie oparcie, bo jesteś tak malutka, tak piękna, tak inteligentna, a zarazem tak krucha...
Chcę tego, ale los rzuca nam takie kłody pod nogi, że mam wątpliwości co do szansy na to wszystko. Z drugiej strony czuję, że warto. Bo naprawdę chcę zobaczyć co pokaże się na horyzoncie gdy już przejdziemy ten odcinek pełen cierni.
A teraz ochłońmy i może za jakiś czas w końcu się poznamy...
Znów proszę Cię o tak dużo, uwierz, że to się uda. Spróbuj ponownie.
Rezygnacja to porażka, a ja nienawidzę przegrywać.
Zniszczmy marazm, który Nas próbuje ograniczyć.
Czego chcę? Chcę Ciebie.
To chyba dobry czas by samego siebie zapytać czego tak naprawdę chcę? Tak bez upiększeń, bez fajerwerków i wodotrysków.
Bo to nie film romantyczny z happy endem...a było by o wiele prościej by tak było, nie?
I właśnie ja pragnę takiego happy endu, ale nic samo nie przyjdzie. Bo szczęście trzeba walczyć.
Tylko to brzmi banalnie, sztucznie, prosto. Wielki filozof się znalazł.
Znaleźliśmy się trochę ponad miesiąc temu, każde z wielkim bagażem, z wielkimi, a prostymi marzeniami, trafiliśmy na siebie lekko zagubieni.
A dziś?
Dziś mam wrażenie, że pogubiliśmy się w sobie za szybko. Tylko nic nie było ma siłę, niczego na sobie nie wymusiliśmy. Hmm za szybko? W sumie dlaczego, na to nie ma w sumie wzoru, przepisu.
Dziś wiem, że się znamy i dzielimy tajemnice, o których nikt inny nie wie. Zaufaliśmy sobie.
A ja pokazałem nieodpowiedzialność, której tak chcę się pozbyć. Chcę byś czuła się bezpiecznie przy mnie, byś nie płakała, byś była sobą, byś myślała o mnie, byś była dumna, że jesteś z facetem takim jak ja, bym ja mógł powiedzieć z dumą "To moja kobieta." , byś znalazła we mnie oparcie, bo jesteś tak malutka, tak piękna, tak inteligentna, a zarazem tak krucha...
Chcę tego, ale los rzuca nam takie kłody pod nogi, że mam wątpliwości co do szansy na to wszystko. Z drugiej strony czuję, że warto. Bo naprawdę chcę zobaczyć co pokaże się na horyzoncie gdy już przejdziemy ten odcinek pełen cierni.
A teraz ochłońmy i może za jakiś czas w końcu się poznamy...
Znów proszę Cię o tak dużo, uwierz, że to się uda. Spróbuj ponownie.
Rezygnacja to porażka, a ja nienawidzę przegrywać.
Zniszczmy marazm, który Nas próbuje ograniczyć.
Czego chcę? Chcę Ciebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)