wtorek, 30 października 2012

Bojaźń.

http://www.youtube.com/watch?v=Gx-OTFOq0-Y

Może masz rację?
Może czasem jestem dzieckiem z wielkimi marzeniami w świecie dorosłych?
Może nikt nie nadąży nigdy za moim światem?
Może nie jest mi dane podzielić się nim z kimś, kto stał  by się bliski?
Może, gdy właśnie spotykam taką osobę zamykam się w sobie?
Może zabraknie mi odwagi by się do końca odsłonić kiedykolwiek? Powiedzieć tak naprawdę co czuję?
Może myślę za szybko i nikt nie potrafi tego dogonić, a co dopiero zrozumieć?
Może czas stąd uciec?
Może już do końca będę sam, bo gdy czuję coś szczególnego do osoby to zaraz to niweczę.
Może jestem zbyt zaślepiony sobą?
A może nikt mnie nigdy nie nauczył dostrzegać tego czegoś?
Może ktoś zniszczył tę spostrzegawczość?
Może nigdy tego nie widziałem?

Po raz nie wiem, który zadaje sobie pytanie kim jestem?
Dlaczego, gdy mam szansę coś zbudować rozpierdalam to w drobny mak?
8 dni temu napisałem "Na więcej słów jest za wcześnie".
Dziś na więcej słów jest już za późno, więc one pewnie nigdy nie zostaną wypowiedziane.

Nie ma to znaczenia już. Chyba mi uciekłaś.

Czuję, że miałem szansę przy Tobie odpowiedzieć, lub zaprzeczyć temu co napisałem powyżej. Ale Ty nie masz czasu na to bym odkrył siebie...a potrzebuję trochę cierpliwości. Nikt nie jest idealny.

Pytałaś raz o miłość. Powiedziałem Ci chyba, że w nią nie wierzę.
Może dziś nie wierzę, zwątpiłem, bo kiedyś raz myślałem, że kocham. Ale marzę o niej. Pięknie by było mieć osobę przy sobie, tą jedyną do końca dni. Patrząc na starszych ludzi, którzy się wspierają, są ze sobą całe życie, kurwa jak ja im zazdroszczę.

Dziś napisałaś, że na tym etapie powinienem być dla Ciebie, a Ty dla mnie, chciałem żeby tak było, chciałem Cię więcej i więcej. Kurwa no. Usłyszałem też, że nie jesteś mi bliska. Że się tylko spotykamy. A jesteś mi bliska od kiedy przejęłaś się, że na mnie pada, jak wyszliśmy z McDonalda po pierwszym spotkaniu w Bookarni, od kiedy pożegnaliśmy się przytuleniem, od kiedy spoglądałaś na mnie z SKMki, a ona nie odjeżdżała, a ja dreptałem po peronie i czułem Twój wzrok. Kiedy pierwszy raz wtuliliśmy się w siebie u Ciebie w łóżku, ja cały drżałem, a Ty powiedziałaś "Nie bój się, nie denerwuj, to tylko ja..."

Ja bardzo mało ludzi dopuściłem do siebie. Wiem, że już należysz do grona tych osób, więc jak możesz być dla mnie nikim?

Myślę, że ja nadaje sobie takie tępo życia, by odgonić samotność, którą odczuwam od bardzo dawna. By nie poczuć jej oddechu na swoim ramieniu.
A jak pojawia się ktoś taki jak Ty nie potrafię w porę wyhamować. Stanąć z boku  i dojrzeć co jest ważne. Szkoda, że widzę to teraz...
Bałem się Ci powiedzieć coś więcej by Cię nie spłoszyć.
Bałem się tak, że za często się gubiłem przy Tobie, nie potrafiłem wyrazić swoich uczuć, ale nigdy nie powiedziałem Ci, napisałem czegoś co chciała byś usłyszeć, bo tak wypadało.

A i tak uciekłaś.

A ja wiem, że minie bardzo dużo czasu nim się pogodzę, że to wszystko spierdoliłem, tym że napisałem dwa zdania za dużo (nigdy mi chyba nie uwierzysz, że tak było) w euforycznym amoku, zachwycie pierdolona zimą...a potem pogrążałem się jeszcze bardziej. Rozpędziłem się i już nie dostrzegłem błędu. Teraz go widzę, ale jest już 7 godzin za późno - poprzedni post to brednie. Daj mi szansę udowodnić, że wiem co jest ważne.
Ważne jest to co się działo między Tobą i mną.
Ważne jest by odkryć tą ścieżkę jeszcze troszkę...

A ja nie chcę Cię tracić nim Cię poznałem. Nie poddawaj tego wszystkiego co zaszło, bo magiczne chwile przeważają nad tym co nie udane między Tobą i mną.
Nie wiem coś nie pozwala mi tak po prostu zarchiwizować ostatniego miesiąca, tak po prostu zaszufladkować wszystko pod nazwą "Marzena" i przejść z dnia na dzień do zwykłego "Cześć."...

Pomyśl nad tym, proszę. Nie jestem dzieckiem, jestem trochę zagubiony, tak jak Ty.

poniedziałek, 29 października 2012

Nie znamy się.

Nawet nie wiesz jak się nie znamy...nie wiesz, że jak mówię o tym, że śnieg płynie w moich żyłach to jest bardzo bliskie prawdy. Często myślę by wzór, który wylądował kiedyś na twoim udzie przenieść na stałe chyba na łopatkę. To jest moja pasja, to daje mi energię, spokój i czystą przyjemność! Ta pasja mnie ukształtowała, znaczy dla mnie bardzo dużo. Ale nie wszystko.
Dziś Ty jesteś ważna, kilka razy to już udowodniłem i będę dalej udowadniał. Myślę o Tobie bardzo często...
Napisałem na czacie FB, co napisałem, a Ty przyjęłaś to jak odrzucenie planów na środę/czwartek i zepchnięcie na dalszy plan. W sumie to napisałem to, bo pomyślałem, że Cię zabiorę, pokaże kawałek mojej pasji (jak by organizacyjnie zadziałało i miała byś chęć). Choć to wszystko niepewne, te narty, a u Ciebie nastąpiła eskalacja kobiecej złości.
Nie znam twojego charakteru, bo skąd? Kidy miałem go poznać? Hmm chyba własnie dostałem próbę jego ciemnego zakątka.
Przecież wiesz, że jestem narwańcem, trochę szaleństwa we mnie jest.
Naprawdę chcę spędzać z Tobą jak najwięcej czasu teraz, poznać Cię bliżej w końcu! Przecież oboje tego chcemy.
Nigdy nikomu nie napisałem listu, nie podzieliłem się tym co wiesz...wzbudzasz we mnie bardzo dużo emocji...i teraz przez moje nieogarnięcie (bo NIE POMYŚLAŁEM co będzie, gdzie będę 1 Listopada w nocy), znów wyszedłem na idiotę, a Ty wyciągniesz błędne wnioski...

Coś za często ostatnio tracę głowę. Ale nauczyłem się niedawno, że każdy swój błąd trzeba przyjmować na siebie i kolejny raz go nie popełnić (nie zawsze to działa)...więc spotkajmy się w środę wieczorem, co?
Bo ja nie pomyślałem przez sekundę by zrezygnować ze spotkania z Tobą...
Bo za późno już bym jechał na Wrzeszcz, a róże z ronda już chyba potraciły płatki...

czwartek, 25 października 2012

Poznajmy się.

Dzień dobry Cebulko. 
Taki ot post dla Twojej i mojej przyjemności. Pewnie jak to czytasz dopijasz pierwszą kawę i może myślisz o tym głupku, który w ostatniej chwili poratował sytuację, gdy mu wyłożyłaś wszystko dosadnie.
I o to chodzi.
Jest jeszcze możliwość, że znów zasypiasz na angielskim i zastanawiasz się jak się nazywasz.

Nie znamy się, a tempo w jakim rzeczy się działy chyba przegoniło mnie znacznie. Mam nadzieję, że wybiegając z SKMki do Ciebie, nadgoniłem trochę sprawy, dziś wieczorem.
A to dopiero początek :-)

poniedziałek, 22 października 2012

Kim jesteś?

W tej chwili się boję. Choć zmusiłaś mnie do to wielkiej odwagi przez ostatnie dni.
Ale teraz się boję. Gubię się. Tyle razy wpadałem w przepaść, tyle już razy łatałem siebie...

Dobrze się czuję przy Tobie. Ja nie muszę prosić byś się uśmiechała. 
Masz tęczówkę skalana tylko jedną kropeczką, dodajmy do tego łobuzerski nosek i kompatybilność.
Przekonujesz o przeznaczeniu. Mówisz, że nie wiesz. Piszesz, że tęsknisz. 

A ja się zastanawiam dziś kim jesteś. Wiem, że mi tego nie powiesz, sam muszę do tego dojść, ale czy nie będzie już za późno? Chyba chcę spróbować, ale się boję...nic tu nie jest aksjomatem.

Na więcej słów jest za wcześnie.

PS wymieńmy się danymi ludzi, którzy roztrzaskali Nas na kawałki w czasach, które już minęły. Ja wezmę garotę, do Ciebie pasował by szpikulec skrytobójcy...
Po tym tylko napad na bank w Twoich skarpetkach, jacht z Sopotu i nawet słońce zachodziło by nienaturalnie pięknie. Gdyby to było takie proste jak wymowa "filatelistycznej kompatybilnej, odpowiedzialności", co? ;)