piątek, 29 stycznia 2010

Chcę uciec.



Może uda się w w czerwcu uciec do USA, a powrót przez Kolorado, Alaskę (?), Australię albo Indie. było by pięknie...rezultat szybciej niż 15 lutego!
PS podjarałem się strasznie, nawet jak nie polecę do Stanów to praca, praca i wrzesień, październik uderzam na wschód, daleki wschód!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Jeszcze 5 miesięcy...

I będę miał tytuł naukowy !
...
Wow też mi coś, jak by to miało się przydać, poprawić start?
Najlepsze jest to, że jak zakończę te 3 lata studiów w końcu(!) celowo nie spotkam w życiu żadnego z was. Żadnego zapatrzonego w uzyskanie wpisu, a nie wiedzy. Wykładowca wymaga byś się nauczył, dla Ciebie jest "pojebany", robi zerówkę, ustala zasady - jest "pojebany"... Wykładowca zgarnia nasz hajs, a nie pojawia się na wykładach? Co z tego, jak wstawi wyższą ocenę. Hurrraaaa.
Teraz sobie przypominam, że już kiedyś o was pisałem. Zmieniliście się, na gorsze. Teraz macie moje prośby gdzieś, a jak będzie impreza to mój telefon się odezwie i kto wtedy się wypnie?
Muszę znaleźć sposób by się tym nie przejmować, by się nie denerwować. Ale nie kapituluje, walczę o swoje. A z wami nie dyskutuje, bo i tak nie wiecie o czym mówię.

"Pierdole świat, byłem aspołeczny od małego,
Arogant wredny nic mi nie dał,
Ja nie chce nic od niego."

"Kiedyś biłem sie jak rycerz z Lamanchy z wiatrakami,
a teraz wole o swoje walczyć, to mi wystarczy. "

 

Dobranoc.
PS sam się dziwie, że Eldoka tak trafia tekstowo w co się dzieje. Nie musisz lubić ciężkiej stopy, werbla, skreczy, ale przekaz to coś wartościowego w tych kawałkach.

piątek, 15 stycznia 2010

czwartek, 14 stycznia 2010

Dla Franka - najlepszego dziadka pod słońcem.

Niewiele osób to wie, ale mój projekt renowacji roweru dobiegł końca, nie licząc lampy, która już jest gotowa.
Oto efekty:


 

 

Zrealizowałem moje marzenie, spontaniczną myśl prawie w całości...
Włożyłem w rower masę pracy, pieniędzy, czasu i efekt jest więcej niż zadowalający, ALE.
Mój dziadek nie zdążył zobaczyć efektów, które możecie podziwiać powyżej. Odszedł nagle 15 grudnia.
Nie wiem ile będę się bił z tym faktem. Spóźniłem się tydzień, bo rower chciałem przywieźć na święta, a dziś łza sama kręci się w oku...
"Śpieszmy się kochać ludzi, to tak szybko odchodzą"
Przeczytałeś, teraz się zastanów kiedy ostatnio kupiłeś bezinteresownie kwiaty matce?
Kiedy mówiłeś ostatnio bliskim, że ich kochasz? 
Kiedy ostatnio obdarowałeś kogoś szczerym uśmiechem?

środa, 13 stycznia 2010

Wczoraj najbliźsi, dziś najdalsi...jutro obcy?

Masz czasem takie wrażenie?
Więzy krwi to czasem za mało, wspólne życie to też mało, jeżeli ono różni się tak diametralnie.
Wydarzenia przeszłości nigdy nie będą tak mocne by podtrzymać teraźniejszość w pionie. Ciężko zbywać wydarzenia, przepraszać gdy nie czuje się winy. Gdy uważasz coś za przygodę, powód do uśmiechu, a jest to postrzegane za Twój życiowy błąd...nie będę zmieniał siebie pod Ciebie, odseparuje się. Po prostu nie będę wchodził Ci w drogę, a gdy w końcu się stąd wyrwę spotkamy się na piwku po jakimś czasie, powspominamy dobre dni dzieciństwa.
Wielka szkoda, że dorosłaś tak szybko, że nie pamiętasz siebie jak byłaś w moim wieku, że lustro życia daje nam tak rozbieżne obrazy. Choć kroczymy w podobnym kierunku, to wygląda tak jakby jedno kroczyło pod prąd. No nic, najlepszego!

Ostatnio nie może mnie opuścić myśl, trochę utopijna...Rzucić wszystko, usunąć GG, maila, NK i FB, kartę SIM przeciąć, telefon roztrzaskać o chodnik. Kupić duży plecak, spakować ciuchy, wziąć  narty pod pachę, kilka innych pierdół, usunąć konto bankowe, kupić bilet na PKP, gdzieś bliżej gór i spróbować się odnaleźć na nowo. Zostawić całą presje, problemy, fałszywych ludzi...zatrzymać tylko w sercu fajne wspomnienia i szukać nowych wrażeń. Żyć szczerością, otwartością i szerzyć epidemię uśmiechu, dobrej zabawy.
Po czasie odezwać się do starego życia i zobaczyć czy Ci, o których teraz myślę szukali końca kłębka, który potoczył się na nowo. A może nie? Może, gdzieś tam czeka na mnie lepsza alternatywa i już nie patrzył bym na dzisiejszy punkt?
Myśl, której pewnie nigdy nie zrealizuje...

Ps To nie o Tobie M.

czwartek, 7 stycznia 2010

Styczeń !

Wszystko się  przekręciło, nic ułożyło po mojej myśli, ale też pokazały się nowe drogi na horyzoncie. Opcja wirowania na maksymalnych obrotach...

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Nowy rok...najlepszego?

A jednak pewnie powrócę do pisania tutaj...nikt już tego pewnie nie czyta, ale nigdy o to nie chodziło.
I co na dziś? Pewnie remanent własnego siebie, bo to co się poukładało znów się sypie.
A co na teraz? Dużo drum and bass i odstresowywacz.
Za tydzień pogadamy, pomyślimy...reanimacja czy sekcja zwłok?