Zawsze jak się zakochujesz, jest tak, jakby to było po raz pierwszy.
Dziś.
Choć dzień nerwowy.
Choć denerwowałem się spotkaniem, bo czułem, że będziesz ponad miarę.
Choć jesteś, lekko mnie to przerażało. Pokazałaś siebie - teraz mnie to fascynuje.
Choć znów się rozgadałem (!!!!), śmiechu było dużo.
Choć troszkę byłaś spięta, hmm może zawstydzona...chyba odwzajemniasz zainteresowanie.
To etap gry dwóch osób, wiem, że karty chcę rozdać prawidłowo!
Każde skrywa asy w rękawie. Myślę, że jesteś na tyle dojrzała, że obędzie się bez blefów.
Hmm piszę o Tobie...coś jest na rzeczy ;-)
SKIfarek Strefa
czwartek, 14 marca 2013
czwartek, 21 lutego 2013
Uśmiech.
Kidy w końcu się uśmiechnę?
Tak szczerze, tak na twarzy i tak w głębi.
Tak na stałe, tak po prostu.
Nie dziś.
Nie jutro.
Nie za tydzień.
Może za miesiąc...pewnie też nie.
Dlaczego?
Bo jetem kurwa zmęczony.
To głównie.
I znalazł bym słowa by tu je przelać. Ale to nic nie zmieni.
Bo jutro trzeba wstać o 6. Pojutrze też i po pojutrze.
I tak w kółko.
Jestem zmęczony...
Tak szczerze, tak na twarzy i tak w głębi.
Tak na stałe, tak po prostu.
Nie dziś.
Nie jutro.
Nie za tydzień.
Może za miesiąc...pewnie też nie.
Dlaczego?
Bo jetem kurwa zmęczony.
To głównie.
I znalazł bym słowa by tu je przelać. Ale to nic nie zmieni.
Bo jutro trzeba wstać o 6. Pojutrze też i po pojutrze.
I tak w kółko.
Jestem zmęczony...
czwartek, 14 lutego 2013
Płomień.
Czuję, że od jakiegoś czasu przygasam, znów.
Znów mnie zatrułaś sobą, znów zbudziłaś nikłą nadzieję.
Na szczęście już myślę o Tobie trzeźwo.
Przeznaczenie, w które wierzysz splotło Nas ze sobą na bardzo krótko.
Nie stworzymy duetu M&M vs świat. Tak naprawdę nigdy go nie było tak silnego jak bym chciał.
Dziś gasnę, gasnę w samotności.
Jednej mi brakuje, tej niepoznanej, nieskalanej, niezepsutej.
A ja ledwo tle się w środku.
Dziś zjada, zgniata mnie rutyna, samotność i przygnębienie.
Jak nic nie zmieni ta niewiadoma - ucieknę, już wiem gdzie.
Czas dodać jaśniejszego kolorytu tej przygnębiającej mnie powoli szarudze.
Bo jestem potężny ponad miarę. Ty też.
Znów mnie zatrułaś sobą, znów zbudziłaś nikłą nadzieję.
Na szczęście już myślę o Tobie trzeźwo.
Przeznaczenie, w które wierzysz splotło Nas ze sobą na bardzo krótko.
Nie stworzymy duetu M&M vs świat. Tak naprawdę nigdy go nie było tak silnego jak bym chciał.
Dziś gasnę, gasnę w samotności.
Jednej mi brakuje, tej niepoznanej, nieskalanej, niezepsutej.
A ja ledwo tle się w środku.
Dziś zjada, zgniata mnie rutyna, samotność i przygnębienie.
Jak nic nie zmieni ta niewiadoma - ucieknę, już wiem gdzie.
Czas dodać jaśniejszego kolorytu tej przygnębiającej mnie powoli szarudze.
Bo jestem potężny ponad miarę. Ty też.
piątek, 8 lutego 2013
Liczby.
Jedno spotkanie.
Dwoje serc. Dwa wiersze.
Trzy tematy - wczoraj, dziś, jutro.
Cztery godziny.
Pięć chwil by to napisać.
Jedno łóżko.
Dwa miasta.
Dwie osoby.
Jedna ta sama pustka na poduszce obok.
Jedna chwila by zasnąć.
Jedna by się obudzić - znów z tą gorzką myślą - "Czemu jej/jego tu nie ma?"
Ostatnia myśl - nieodgadniona.
Dwoje serc. Dwa wiersze.
Trzy tematy - wczoraj, dziś, jutro.
Cztery godziny.
Pięć chwil by to napisać.
Jedno łóżko.
Dwa miasta.
Dwie osoby.
Jedna ta sama pustka na poduszce obok.
Jedna chwila by zasnąć.
Jedna by się obudzić - znów z tą gorzką myślą - "Czemu jej/jego tu nie ma?"
Ostatnia myśl - nieodgadniona.
środa, 2 stycznia 2013
Charakterne.
Dwa tysiące dwunasty, bez końca świata.
Dużo rzeczy się zdarzyło, dużo się skończyło. Skończyła się M. Zdarzyła się A. Chwilą była P. Przebojem na scenę wtargnęła M i tak samo z niej zeszła.
Każdej z nich oddałem cząstkę siebie.
Każda wróciła tą cząstkę zmienioną, bardziej lub mniej porozrywaną.
Każda z Was mnie czegoś nauczyła.
Każda z nich znalazła się wtedy, gdy nie była poszukiwana.
Każda odeszła pozostawiając zgliszcza.
Po każdej w miarę upływu czasu połatam się.
Każda okazała się przechodniem w moim sercu.
No ale w końcu:
"Kobietę stworzono z żebra mężczyzny.
Nie ze stopy, by po niej deptano.
Nie z głowy by była mądrzejsza.
Z żebra, które jest pod ramieniem, mającym ją chronić i blisko serca, by ją kochać"
To był dobry rok.
Dużo rzeczy się zdarzyło, dużo się skończyło. Skończyła się M. Zdarzyła się A. Chwilą była P. Przebojem na scenę wtargnęła M i tak samo z niej zeszła.
Każdej z nich oddałem cząstkę siebie.
Każda wróciła tą cząstkę zmienioną, bardziej lub mniej porozrywaną.
Każda z Was mnie czegoś nauczyła.
Każda z nich znalazła się wtedy, gdy nie była poszukiwana.
Każda odeszła pozostawiając zgliszcza.
Po każdej w miarę upływu czasu połatam się.
Każda okazała się przechodniem w moim sercu.
No ale w końcu:
"Kobietę stworzono z żebra mężczyzny.
Nie ze stopy, by po niej deptano.
Nie z głowy by była mądrzejsza.
Z żebra, które jest pod ramieniem, mającym ją chronić i blisko serca, by ją kochać"
To był dobry rok.
sobota, 22 grudnia 2012
Stałość.
Dziś same pozytywne odczucia.
Dziś pojednanie z dobrym kompanem rowerowych eskapad.
Dziś zakupy z Mamą.
Dziś dialogi z Tatą. Luźne, nie o pracy, chyba, że tej magisterskiej...dawno takich nie było.
Dziś wyszedłem z domu mimo, że powinienem posiedzieć i się w nim ponudzić z Nimi.
Dziś kilka drinków wśród ludzi, do których zawsze warto wracać. Już sąsiadów.
Dziś dobrze usłyszeć szczere "Dobrze Cię mordo widzieć".
Dziś choć ciągnęło wróciłem wczoraj, nie dziś nad ranem.
Dziś widzę, co ważne, co stałe i do czego zawsze można wrócić.
Jutro może znów spuści kubeł pomyj na głowę.
Ale są punkty stałe, mimo drgań to na minus, to na plus.
Dziś wracam do nich, ładuję baterie i próbuję dalej.
Warto. Trzeba wstawać pomimo ciężkich razów od losu.
Los nie ma znaczenia, jak znajdę szczęście zaśmieje mu się w twarz i zdobędę świat na swój sposób.
wtorek, 18 grudnia 2012
Koniec M.
http://www.youtube.com/watch?v=Y5qKI95C0FQ
nie pierwszy raz przyglądam się życiu jak przemija
stojąc obok gorączkowo sam się przeklinam
nie chcę szukać rozwiązań, wskazówek
po kurwie zmęczony nie zostanę tutaj uwierz
coraz częściej gubię się w przekonaniach
przez to zwalniam, czuję presję, która mnie dogania
zbieram myśli, lecz nie mogę wylać ich
nie ogarniam, ta sytuacja nie sprzyja mi
nie potrafię wyrazić swoich uczuć
mój stan emocjonalny wciąż tkwi w bezruchu
tracę kontakt z otoczeniem
może już skazany jestem do końca na niepowodzenie
nie próbuję na nowo żyć, tak odchodzą dni
przemawia przeze mnie kryzys osobowości
mam już tego dość, nie wytrzymam chwili dłużej
zapadam w sen i znów się w tej samej chwili budzę
nie pierwszy raz nie mam nawet czasu na miłość
mówiłem nie chcę dać się zatruć temu światu Babilon
pochłania mnie mimo wszystko muszę akurat przyjąć
że po prostu to jeden z etapów na milion
żeby nie dać się pogrążyć, nie stać się podobnym do innych
uwolnić się od hipochondrii
od błędnych wyobrażeń tych co nawet
zakładają, że szczęście jest możliwe tylko razem
prześladuje mnie to pieprzone przeczucie
że nie wiem dokąd uciec a jestem sam więc dokąd wrócę
powoli niszczy mnie samotność
na spółkę z niepewnością odczuwam to za mocno
zawrotną prędkość osiąga to życie
stoję w miejscu nie wiem jak rozpoznać to życie
załamuje znowu się mój wizerunek
nie odróżniam się od innych osób, kiedy idę w tłumie
tracę poczucie indywidualności
zlewam się z otoczeniem nie ma czego tu zazdrościć
czekam na nocny już którąś minutę
wciąż mieszają mi się w głowie dobry humor i smutek
otoczony ciszą pustych dzielnic
wyludnionych ulic przeraźliwie sennych osiedli
wpatrzony w niebo stoję w strugach deszczu
bez sensu wkurwiam się znów szukając pretekstów
nie pierwszy raz zamykam się w sobie jak krwioobieg
podczas gdy okoliczności nie są zbyt dogodne
czasem nie mam porozmawiać z kim dosłownie
od za wielu osób się odwróciłem
ktokolwiek mnie znał to z czasem opuścił
moi znajomi są mi obojętni, bo raczej są puści
często wraca do mnie przeszłość w przebłyskach
bo kiedy nie znam jutra to chcę ją odzyskać
za wszelka cenę, szukam na dnie jej
nie czuję życia mimo faktu, że oddycham tlenem
sekundy uciekają gdzieś razem z wiatrem
jak dalej tak pójdzie to popadnę w alienację
czas przelewa sie przez palce leniwie
wiesz i nawet jak chce to nie zacznę gdzie indziej
przerywa mi nocny stając na przystanku
chuj przejdę się, bo odpierdalam od tych blantów
Subskrybuj:
Posty (Atom)