Kidy w końcu się uśmiechnę?
Tak szczerze, tak na twarzy i tak w głębi.
Tak na stałe, tak po prostu.
Nie dziś.
Nie jutro.
Nie za tydzień.
Może za miesiąc...pewnie też nie.
Dlaczego?
Bo jetem kurwa zmęczony.
To głównie.
I znalazł bym słowa by tu je przelać. Ale to nic nie zmieni.
Bo jutro trzeba wstać o 6. Pojutrze też i po pojutrze.
I tak w kółko.
Jestem zmęczony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz