http://www.youtube.com/watch?v=RI5omRD9VzI
To chyba dobry czas by samego siebie zapytać czego tak naprawdę chcę? Tak bez upiększeń, bez fajerwerków i wodotrysków.
Bo to nie film romantyczny z happy endem...a było by o wiele prościej by tak było, nie?
I właśnie ja pragnę takiego happy endu, ale nic samo nie przyjdzie. Bo szczęście trzeba walczyć.
Tylko to brzmi banalnie, sztucznie, prosto. Wielki filozof się znalazł.
Znaleźliśmy się trochę ponad miesiąc temu, każde z wielkim bagażem, z wielkimi, a prostymi marzeniami, trafiliśmy na siebie lekko zagubieni.
A dziś?
Dziś mam wrażenie, że pogubiliśmy się w sobie za szybko. Tylko nic nie było ma siłę, niczego na sobie nie wymusiliśmy. Hmm za szybko? W sumie dlaczego, na to nie ma w sumie wzoru, przepisu.
Dziś wiem, że się znamy i dzielimy tajemnice, o których nikt inny nie wie. Zaufaliśmy sobie.
A ja pokazałem nieodpowiedzialność, której tak chcę się pozbyć. Chcę byś czuła się bezpiecznie przy mnie, byś nie płakała, byś była sobą, byś myślała o mnie, byś była dumna, że jesteś z facetem takim jak ja, bym ja mógł powiedzieć z dumą "To moja kobieta." , byś znalazła we mnie oparcie, bo jesteś tak malutka, tak piękna, tak inteligentna, a zarazem tak krucha...
Chcę tego, ale los rzuca nam takie kłody pod nogi, że mam wątpliwości co do szansy na to wszystko. Z drugiej strony czuję, że warto. Bo naprawdę chcę zobaczyć co pokaże się na horyzoncie gdy już przejdziemy ten odcinek pełen cierni.
A teraz ochłońmy i może za jakiś czas w końcu się poznamy...
Znów proszę Cię o tak dużo, uwierz, że to się uda. Spróbuj ponownie.
Rezygnacja to porażka, a ja nienawidzę przegrywać.
Zniszczmy marazm, który Nas próbuje ograniczyć.
Czego chcę? Chcę Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz