niedziela, 7 marca 2010

Cel: tam, gdzie woda w zlewie spływa w drógą stronę

No to czas chyba opisać dokładniej wielkie marzenie, do którego budowa maszyny napędzającej to wszytko już ruszyła.
Cel - Australia na kontynencie Australia :)
Termin wyprawy - październik/listopad 2010, jak $$$ zabraknie to wiosna 2011
Powrót - 3-6 miesięcy
Przewidywany koszt - 8 000 - 10 000zł
Ekwipunek turystyczny - jedynie karimata i ledwo działająca czołówka :)
Energia do działania - w nadmiarze

No to tak pokrótce co i jak. Może teraz zanotujemy to co już ruszone/zrobione.
Wniosek o wizę - wypełniony, nie wysłany, bo termin niepewny, a wiza ważna rok na okres 3 miesięcy.
Sesja OSTATNIA !! i obrona licencjata - przyśpieszone.
Szukanie pracy w Holandii - w toku, na święta będę wiedział czy może z sąsiadem się zabiorę na kontrakt na 1/2 roku.
Kontakt z koleżanką z podstawówki, która dziś mieszka w AU - nawiązany.
Nocleg w Perth (tam lecę) - załatwiony :D
Lista sprzętu turystycznego - sporządzona; jak by ktoś myślał o prezencie dla mnie to mogę przesłać na maila :P
Dodatkowo powoli zdobywam wiedzę o AU, o wielkim podróżowaniu, o płotach do przeskoczenia, tych mniejszych i większych.

Kurczę, jest to moje największe marzenie dotychczas i nie ma, że nie. Kolejne zrealizuję.
Jak tak dalej pójdzie to na mojej Bucket List (odsyłam do filmu o tym tytule) będą ze 3 pozycje :)
Plany planami, możesz sobie myśleć, ale maszyna już ruszyła i się nie zatrzyma. W ogóle patrząc na większe wydarzenia zaplanowane u mnie to nie mam pomysłu na marzec...2011

I co? Nadal Ci uciekam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz