środa, 29 kwietnia 2009

Zagubiony...

Jak ująć to wszystko w odpowiednie słowa? Jak to opisać w kilku zdaniach?
Ciężko będzie, ale spróbuje. Ten sposób pomagał wcześniej może i dziś coś poprawi.

Jestem świeżo po wyjeździe do Livigno. Przeżyłem tam swoje urodziny, podkręciłem umiejętności freestylowej jazdy na nartach, bardzo dobrze się bawiłem, ale przede wszystkim poznałem Was.
Pierwszy raz w życiu nikt z ludzi mnie otaczających nie złościł się na poważnie, wszystko przepełnione było humorem, żartami na poziomie opisanym niżej :). Każdy zostawił swoje codzienne problemy i nawet gdyby się nimi przejmował zrozumiał szybko, że i tak nic z tym nie zrobi...
Gdzie była moja osoba w tym wszystkim? Chyba w centrum, jak zawsze dałem wszystko z siebie, jak zawsze więcej niż mogłem. Ale nie żałuje ani chwili! Wróciłem do domu i od razu przytłoczyła mnie masa problemów...
Dziś sobie pomyślałem, że rozerwałem moje małe serce i oddałem każdemu z Was po kawałku...
A umysł nadal katuje hopki, obija się na boxach, robi wielki obiad dla chłopaków, odpoczywa na leżaku patrząc na Alpy, upija się i śpiewa z Wami karaoke.


PS Wiem że nie mogę się smucić, ale potrzebuje chyba trochę czasu by to wszystko poukładać.
Wracajcie do zdrowia.
Wasz Skifarek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz