środa, 23 września 2009

Odzyskanie spokoju.

Samotność i lekkie uwiązanie mnie przytłacza, choć już mniej. Spacer po plaży w towarzystwie rozszalałego Bałtyku mnie uspokoił. Zyskałem wiarę w marzenia, znalazłem samochód, a natura zalewając mnie wodą sprawiła opad szczęki i wielkie "WOW!" walczące w eterze z ogłuszającym wiatrem.

Bałtyk, 5-6 w skali Beauforta.

Do zawrócenia zmusiły mnie ćwiczenia wojskowe, mające miejsce na pobliskim poligonie, na który mnie zniosło.


Plaża w okolicy poligonu.

Wracając znalazłem sobie taki oto nowy środek komunikacji, stworzony do pokonywania wydm i tym podobnych przeszkód. A do tego jest całkowicie bezpieczny dla środowiska :)




Ostatnio tak myśląc, złapałem się, że jestem z nad morza (wiem, błyskotliwe), a nie wykorzystuje tego. Przypominała mi się ta myśl, gdy spotkałem grupę kiteboarderów. Okazało się, że są z okolicy i każdy polecał mi ten sposób spędzania czasu. Jedyną przeszkodą są środki na zakup sprzętu. Jednak może za rok to ja będę tak rozcinał fale?


Nawiązując do fal i siły natury swoje kroki skierowałem na koniec drugiego mola, gdzie jak zawsze na jesień mają miejsce takie zjawiska. Jedno wielkie WOW!


Zwykły spacer, od smutku, samotności,  przez pocieszenie, dokąd?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz